Przewlekły ból – tajemnicze cierpienie
Ból jest osobistym doświadczeniem. Jest on doznaniem tak bardzo subiektywnym, że często brakuje nam słów, za pomocą których moglibyśmy go opisać. Aby wyrazić odczucia związane z bólem, uciekamy się do takich porównań, jak: przeszywający, kłujący lub palący, nie będących opisem przyczyny bólu, lecz jego fizycznych właściwości. Ból jest jednym z najczęstszych powodów, dla których ludzie odwiedzają lekarza. Wywołany zwykle bywa uszkodzeniem ciała albo chorobą i daje się skutecznie wyleczyć przy użyciu sprawdzonych metod, od bardzo dawna będących do dyspozycji lekarzy. Niestety, z powodów ciągle jeszcze nie wyjaśnionych wiele osób odczuwa ból długo po usunięciu jego pierwotnej przyczyny. Uporczywy ból jest ogromnym wyzwaniem dla pacjenta, a także dla zajmującego się nim lekarza. W przeważającej większości przypadków przewlekły ból nie reaguje na konwencjonalne metody leczenia. Co więcej, jego przyczynę bardzo trudno jest wykryć. Nie oznacza to, że jest on nieprawdziwy, lecz jedynie, że przy zastosowaniu współczesnej wiedzy medycznej nie można określić jednoznacznie, co go powoduje. Osoba doznająca gwałtownego bólu spowodowanego zranieniem może się głośno uskarżać na dolegliwość. Natomiast chory z bólem przewlekłym zwykle ma trudności z opisaniem go, a lekarz ze zrozumieniem, co tak naprawdę pacjentowi dolega. Odwrotnie niż to ma miejsce z ostrym bólem – występującym na przykład w chwili ataku serca lub w zapaleniu wyrostka – którego umiejscowienie i przebieg pozwala lekarzowi na postawienie właściwej diagnozy. Zdiagnozowa- nie przewlekłego bólu jest trudne, ponieważ towarzyszą mu silne reakcje emocjonalne i głębokie zmiany w zachowaniu osoby cierpiącej, co w dużej mierze przesłania jego przyczynę.
Nawet jeśli ból jest nie do zniesienia, a całe życie jednym pasmem cierpienia, chory wygląda zupełnie normalnie. Pomimo usilnych protestów pacjenta lekarz stwierdza, że wyniki przeprowadzonych badań nie wykazują nic niepokojącego. Niekiedy nawet nie ukrywa on rozczarowania, że operacja, którą zalecił, nie przyniosła przewidywanej ulgi.
Każdy chyba, bez wyjątku, cierpiał z powodu bólu spowodowanego skaleczeniem palca, oparzeniem dłoni lub z powodu innego urazu ciała. Po podjęciu odpowiedniego leczenia dolegliwość szybko znika. Z przewlekłym bólem sprawa wygląda inaczej. Ogromna liczba ludzi odczuwa ból, który nie daje się tak łatwo zlikwidować. Może on trwać całymi miesiącami, a nawet latami, doszczętnie rujnując ludzkie życie. Tak jak to było wcześniej z wieloma chorobami, których nie potrafiono rozpoznać, obecnie ból często jest niewłaściwie leczony albo nie leczony wcale. Badania konsekwentnie wykazują, że wielu ludzi nie uzyskuje skutecznej ulgi. Pomimo postępów współczesnej medycyny jedynie jedna trzecia pacjentów po operacji lub cierpiących na choroby nowotworowe uzyskuje wyraźną, z ich punktu widzenia, ulgę. Lekarze niejednokrotnie rutynowo przepisują niższe dawki środków przeciwbólowych, nawet jeśli uczono ich, że środki takie mogą uśmierzyć ból, o ile pacjent otrzyma je w odpowiedniej dawce. Takie postępowanie nie tylko przedłuża cierpienie, ale jest również wyraźnym zaprzeczeniem etyki lekarskiej. Wszyscy lekarze zobowiązani są do przestrzegania przysięgi Hipokratesa, która od ponad 2000 lat określa zasady, jakimi powinni się kierować, a mianowicie: łagodzić cierpienie, szanować godność pacjenta i nie wyrządzać mu krzywdy. Często jednak pierwsze z tych zobowiązań nie jest dotrzymywane! Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy mogą być przestarzałe poglądy na temat działania środków takich jak morfina oraz obawy lekarzy przed ewentualnym uzależnieniem pacjenta i nadużywaniem przez niego tych środków dla celów innych niż uśmierzenie bólu. Lekarze często tłumaczą swoją niechęć do podawania cierpiącym pacjentom środków narkotycznych obawą przed odpowiedzialnością prawną w sytuacji wystąpienia komplikacji na skutek ich przedawkowania. Nie ma to jednak sensu. Trudno bowiem wyobrazić sobie pacjenta obwiniającego lekarza za uwolnienie go od bólu. Innym jeszcze powodem braku sukcesów w walce z bólem jest przekonanie, że przewlekły ból nie zagraża bezpośrednio życiu, tak jak choroby serca lub AIDS. Pomimo że ludzkość znała odczucie bólu od początków istnienia, nigdy nie był on uważany za problem sam w sobie. Był zazwyczaj traktowany jako uboczny skutek urazu ciała lub rozwijającej się choroby, oderwany zupełnie od innych doznań człowieka. Czy można się więc dziwić lekarzom, którzy zamiast rozmawiać o pacjentach znajdujących się pod ich opieką, zajmują się tylko przypadkiem chorobowym, a nie samym człowiekiem? Niejednokrotnie usłyszeć można polecenie wydawane przez lekarza: „Proszę sprawdzić złamanie w pokoju 112″.
My również patrzymy na nasz ból w taki sam sposób. Często słyszy się ludzi mówiących: „mam ból zęba, głowy, gardła, pleców…”, tak jakby ból był czymś, co dotyczy jedynie wyizolowanego organu bądź części ciała. Myśląc w taki sposób, nie zdajemy sobie sprawy, że wszystkie te bóle mają jeden wspólny mianownik, jakim jest cierpienie, obejmujące cały organizm, a nie poszczególne jego części.
Na pewno wielu z was, chcąc znaleźć ulgę w cierpieniu, wpadło w pułapkę chodzenia od lekarza do lekarza w poszukiwaniu pomocy i rozwiązania problemów, do jakich ból się przyczynił. Tak jak wielu przed wami, wy również mieliście do czynienia głównie z lekarzami, którzy próbowali zaleczyć fizyczną dolegliwość, natomiast jako istoty cierpiące byliście najczęściej zaniedbywani.
Tradycyjny model leczenia zakłada, że lekarz jest całkowicie odpowiedzialny za przebieg leczenia, a pacjent jedynie biernym odbiorcą stosowanych terapii. Taki model, jak wkrótce zobaczycie, nie zdaje egzaminu w sytuacji przewlekłego bólu. Dlatego też coraz częściej jest on zastępowany nowym, opartym na leczeniu zbolałego pacjenta, a nie jedynie jego fizycznych dolegliwości. Strategie i metody wywodzące się z tego modelu sprawią, że będziecie mniej zależni od lekarzy, a więcej od własnych umiejętności, co w konsekwencji pozwoli wam na większą kontrolę nad własnym cierpieniem. Przewlekły ból z natury bardzo rzadko daje się zlikwidować, jedynym więc wyjściem będzie nauczyć się go kontrolować, zamiast tracić czas i energię na pogoń za cudownym uzdrowieniem, które nie istnieje.
